Psychospołeczne uwarunkowania alkoholizmu
Dlaczego jedni piją towarzysko, a inni wpadają w pułapkę uzależnienia? Odpowiedź rzadko jest prosta i jednoznaczna. Alkoholizm to nie „brak charakteru” ani moralna porażka – to często krzyk organizmu, który nie potrafi poradzić sobie z ciężarem emocji.
Problem uzależnienia od alkoholu często postrzegany jest przez pryzmat biologii, predyspozycji czy słabej woli. Wnikliwy wgląd w ten temat ukazuje nam jednak, że to skomplikowana układanka, w której ogromne znaczenie mają doświadczenia, relacje i kultura, w której dorastamy. Zrozumienie psychospołecznych uwarunkowań jest kluczowe, by przestać postrzegać uzależnienie jako defekt moralny, a zacząć widzieć w nim autodestrukcyjną próbę adaptacji do trudnej rzeczywistości. W tym artykule omówione zostaną czynniki psychologiczne: system rodzinny i trauma, kontekst społeczny i kulturowy oraz zjawisko alkoholizmu wysoko – funkcjonującego jako podstawowe uwarunkowania psychospołeczne alkoholizmu.
Czynniki psychologiczne, system rodzinny i traumatyczne doświadczenia
W ujęciu psychologicznym alkohol często pełni funkcję regulacji emocji. Gdy człowiek nie posiada narzędzi do radzenia sobie z własnym wnętrzem, sięga po zewnętrzny stabilizator. Osoby podatne na uzależnienia często cierpią z powodu trudności w rozpoznawaniu i nazywaniu własnych emocji. Alkohol daje ujście wewnętrznemu napięciu, którego chory nie potrafi inaczej rozładować. Mechanizmy iluzji i zaprzeczania to specyficzne procesy myślowe, które pozwalają osobie pijącej ignorować fakty. System ten sprawia, że człowiek szczerze wierzy, iż pije 'dla towarzystwa’ lub przez stresującą pracę, nie dostrzegając postępującej degradacji swojego życia. Osoby uzależnione często wykazują trudność w odraczaniu gratyfikacji i niską tolerancję na frustrację. Chcą poczuć się lepiej 'tu i teraz’, a alkohol oferuje najszybszą, choć krótkotrwałą drogę do tego celu. Uzależnienie rzadko jest problemem jednostki – zazwyczaj rodzi się w kontekście relacji z najbliższymi. Istnieje silna korelacja między trudnymi doświadczeniami w dzieciństwie, takimi jak przemoc, zaniedbanie, rozwód rodziców, a ryzykiem uzależnienia w dorosłości. Alkohol staje się formą „leku” na ból psychiczny, który nie został ukojony w bezpiecznej relacji z opiekunem. Często alkoholizm przechodzi z pokolenia na pokolenie. Wyrastając w rodzinie z problemem alkoholowym mamy predyspozycje do zapadania na różnego rodzaju uzależnienia. Rodzina to system naczyń połączonych. Często nieświadomie przystosowuje się ona do choroby jednego z członków. Partnerzy lub rodzice, chcąc chronić chorego, spłacają jego długi, kłamią w pracy na jego temat, tak naprawdę nieświadomie pozwalają chorobie trwać, usuwając naturalne konsekwencje picia. Tym samym wpadają w pułapkę współuzależnienia. Dzieci dorastające w takim systemie często przyjmują sztywne role, takie jak Bohater (nadodpowiedzialny), Kozioł Ofiarny (odwracający uwagę swoimi problemami) czy Dziecko Mgła (wycofane), co rzutuje na ich dorosłe życie w syndromie DDA.
Kontekst społeczny i alkoholizm wysoko – funkcjonujący
Człowiek jest istotą społeczną, a społeczeństwo tworzy ramy, w których alkohol jest często nieodłącznym elementem życia towarzyskiego i rodzinnego. Ogromne znaczenie ma tutaj także inicjacja i presja rówieśnicza. W wielu środowiskach pierwsze doświadczenia z alkoholem są biletem wstępu do grupy, a odmawianie postrzegane jest jako słabość i dziwactwo. W Polsce alkohol jest głęboko zakorzeniony kulturowo. Pijemy, by uczcić narodziny i by pożegnać zmarłych. To sprawia, że granica między 'normalnym’ piciem a chorobą jest niezwykle rozmyta i łatwa do przeoczenia. Współczesne uwarunkowania społeczne wygenerowały nowy typ uzależnionego od alkoholu, człowieka sukcesu, która świetnie radzi sobie w życiu. To osoby, które pracują w korporacjach, zarabiają duże pieniądze i dbają o nienaganny wizerunek. Alkohol służy jako reset po 12 godzinach intensywnej pracy.
Podsumowując, alkoholizm nie jest wynikiem jednego zdarzenia, lecz splotem genetycznej wrażliwości, deficytów psychologicznych i środowiskowego przyzwolenia. Leczenie nie może więc polegać tylko na detoksie – musi obejmować psychoterapię i naukę życia na nowo w społeczeństwie, odbudowę relacji i wypracowanie zdrowych metod radzenia sobie z emocjami.